środa, 27 października 2010

Z Budapesztu

Właśnie dostałem emaila od kolegi po fachu z Budapesztu, który pochwalił się swoimi filmowymi dokonaniami. Twierdzi, że na tą coraz chłodniejszą porę potrzebny jest ludziom kop motywacyjny do jeżdżenia rowerem.

Z tego, co zrozumiałem, chłopaki z Hungarian Cycle Chic zorganizowali pokaz mody rowerowej w swoim mieście.






Filmik pochodzi ze znakomitego, świetnie prowadzonego i ciekawego bloga węgierskiego. Zobaczcie:

http://cyclechic.blog.hu/

10 komentarze:

Anonimowy pisze...

Rewelacja!!! Podoba mi się szczególnie ta czerwona pelerynka przeciwdeszczowa=szykowny płaszczyk :D. W Poznaniu przydałaby się podobna impreza :)
Alexandra

Poznań Bicycle Chic pisze...

Pewnie, że by się przydała w Poznaniu taka impreza.
Budapeszteński blog, to kilka osób i któż to wie, czy nie są działaczami w jakichś organizacjach rowerowych.
Ja , jak na dziś działam w pojedynkę, jako osoba prywatna. Może kiedyś tak się uda.

Anonimowy pisze...

A na Masę Krytyczną się wybierasz?
Alexandra

Poznań Bicycle Chic pisze...

Z przyjemnością bym się wybrał, ale z reguły ona się odbywa właśnie wtedy, kiedy jestem w robocie. A kiedy jest najbliższa ?

Anonimowy pisze...

Najbliższa masa jest jutro. Prawdopodobnie się zjawię:)
Alexandra

Poznań Bicycle Chic pisze...

Ho ho, chętnie bym się zjawił, choćby po to, żeby poznać Alexandrę. Ale wielka szkoda, bo nie mam tak dobrze: jutro zaczynam Arbeit o 12.20, a kończę ok. 21.15. Nie jest lekko.

Anonimowy pisze...

Ulalaaa....no to szkoda. Może następnym razem :) Ja o 19 mam w mieście trening, ale trochę mogę pojeździc z masą przed nim, z kimonem w koszyku :]
A tak z innej beczki. Dzisiaj Pani ze Straży Miejskiej chciała mi wlepic mandat 50 zł za jazdę rowerem po chodniku. Akurat spieszylam się do pracy i już byłam prawie na miejscu a tu bach !!! Nie pomogło udawanie głupiej i inne tego typu podchody. Po jakiś 10 minutach licytacji Pani w końcu przystała na pouczenie, uffff. Normalnie za te 5 dyszek mogę sobie kupic 4 zapasowe dętki :D
Alexandra

Poznań Bicycle Chic pisze...

Trening ? Fffajnie. Znaczy, że dbasz o siebie w sensie kultury fizycznej.
Skoro kimono, to pewnie ćwiczysz coś wschodniego- karate, czy aikido ?
Ja też często wożę z sobą podobny strój, ale w moim przypadku są to abady i corda, w których trenuję tę brazylijską sztukę walki, o której niektórzy mówią, że to bardziej sztuka, niż walka.

Rzadko mam podobne sytuacje ze strażą miejską, czy Policją. Często przejeżdżam tuż obok policjantów i w ogóle nie zwracają na mnie uwagi. Jak już się czepiają, to raczej braku świateł. Gdy kiedyś próbowali mnie zaczepić, to uciekłem, krzyknąwszy:
"-najpierw zbudujcie ścieżki rowerowe, to wtedy porozmawiamy", albo: "-cieszcie się, że wam rozładowuję korki".

Najlepiej ich z dala omijać, gdy tylko pojawią się na horyzoncie.

Anonimowy pisze...

Karate, 3-4 razy w tygodniu. Staram się chodzić 4 razy ale czasami wyskoczy mi extra wyjście na miacho :) Np. w zeszły piątek poszłam na Apocalypticę, więc sam rozumiesz :]

Capoiera - fajnie fajnie :)Długo już ćwiczysz? Ja zaczęłam niecałe 2 lata temu, więc jestem świeżynka jeszcze, ale chciałam się zapisać już w podstawówce. No i wzięło mnie na maxa :)

Co do mandatów jeszcze, również staram się unikać Policji i Straży i jakoś zawsze mi się udawało. Ba, niejednokrotnie policja mi ustępowała pierwszeństwa na zebrze :D Wczoraj miałam po prostu pecha. Gdyby wszędzie były ścieżki to by problemu nie było to raz. Ulicą nie pojadę za diabła, bo to samobójstwo, to dwa. Swoją drogą w zeszłym tygodniu jechałam Grunwaldzką na Junikowo i z powrotem na Piątkowo. Tragedyja jak się patrzy.
Straż Miejska powinna się zająć raczej zbieraniem psich odchodów a nie czepiać się biednych rowerzystów, to trzy. No i cztery - wczoraj się dowiedziałam, że Straż nie ma prawa zatrzymać pojazdu w ruchu, także od teraz mam ich w baaardzo głębokim poważaniu:P Ot co! Niemniej jednak będę ich omijać z daleka.
Pozdrawiam,
Alexandra

Poznań Bicycle Chic pisze...

Kobieta z pasją... To się ceni.
Masz dobrze z tą częstotliwością trenowania. Też chciałbym tak ze 4 razy w tygodniu, ale po pierwsze, nasze treningi są 3 razy, a po drugie- ja pracuję dokładnie wtedy, kiedy normalni ludzie kończą pracę i wypoczywają, czyli od popołudnia do wieczora. Dlatego omija mnie wiele ciekawych wydarzeń, koncertów, treningów. Teraz chodzę na capoeirę cudem 3 razy w tyg., ale już zaczynają się nade mną zbierać czarne chmury i będę pewnie mógł tylko 2. A to mało, żeby osiągnąć jakiś sensowny progres, choć uczęszczam podobnie jak Ty, ok. 2 lata.

Mam wrażenie, że ci strażnicy i policjanci tak naprawdę mają swój rozum, wiedzą o co w tym wszystkim chodzi i generalnie sami z siebie nie czepiają się rowerzystów. Pewnie wielu z nich popiera roweryfikację. A że pies musi szczekać...

Grunwaldzka, to rzeczywiście tragedyja. Zwłaszcza stare, dziurawe chodniki. Podobnie jak Ty, unikam jeżdżenia ulicami.

Kontakt: poznanbicyclechic@gmail.com

Jeżeli z jakichś powodów nie życzysz sobie, aby Twoje zdjęcie było na blogu, napisz do mnie, a usunę.

Poznań Bicycle Chic's Fan Box

Obserwatorzy