sobota, 2 października 2010

Istanbul Cycle Chic


A właściwie brak cycle chic. Myślałem, że w kadr wjedzie mi jakaś Konstantynopolitańczykowianeczka, a tu nic.


Rower w tej pięknej i niezwykłej metropolii ma status co najwyżej zabawki dla dzieci.



A rzecz dzieje się w centrum starego Stambułu, w pobliżu Błękitnego Meczetu (Blue Mosque - Sultan Ahmet Camii)i Hagia Sophia.



Dwa dni spacerów po tym mieście z aparatem w ręku i oto, co udało mi się upolować.
Turcja nie jest krajem kultury rowerowej.



Dlatego świadomie jako pierwsze zdjęcie umieściłem tego spotkanego przed Błękitnym Meczetem słodkiego kotka, który polizał mi palec, jako dowód, że w Stambule jest więcej kotów, niż rowerzystów.

4 komentarze:

Marsjanin pisze...

I tak Ci zazdroszczę tego wyjazdu… ^_^

bergamotka pisze...

to się rozminęliśmy. jeszcze wczoraj byłam w Istanbule na lotnisku.
i po drugiej (nieturystycznej) stronie cieśniny Bosfor widziałam rowerzystów :)

Poznań Bicycle Chic pisze...

Było bardzo fajnie tylko szkoda, że tak krótko... Mają tam piękne tramwaje a la nasz Siemens.

Ja wczoraj tam nie byłem, tylko sporo wcześniej. A lotnisko imponuje wielkością, choć architekturą przypomina hipermarket.

Dominika N. Zurawska pisze...

śliczny ten kiciuś :)

Kontakt: poznanbicyclechic@gmail.com

Jeżeli z jakichś powodów nie życzysz sobie, aby Twoje zdjęcie było na blogu, napisz do mnie, a usunę.

Poznań Bicycle Chic's Fan Box

Obserwatorzy