wtorek, 3 sierpnia 2010

Wywiad na portalu www.lazarz.pl



Na portalu internetowym poznańskiej dzielnicy Łazarz, opublikowano wywiad ze mną, w którym wypowiadam się na na temat bloga i rowerów ogólnie.

Poniżej wklejam link do strony, gdzie zobaczycie materiał, autorstwa Janusza Ludwiczaka:


http://lazarz.pl/?menu=2&NR=1934


Oprócz tego, wklejam, zaczerpnięty z powyższej strony tekst wywiadu plus parę zdjęć.
Napisał, zredagował i zdjęcia zrobił Janusz Ludwiczak- twórca portalu www.lazarz.pl





"Roweryfikacja" - blogujący cyklista

Okazuje się, że rower można promować także poprzez fotografowanie cyklistów i umieszczanie zrobionych zdjęć na blogu.

Dawid Krupa - 27-letni muzyk działający w kilku poznańskich instytucjach kultury. Jest nie tylko cyklistą, ale prowadzi blog "Poznań Bicycle Chic" - www.poznanbicyclechic.blogspot.com, na którym zamieszcza zdjęcia rowerzystów wcześniej fotografowanych. W ten sposób Dawid Krupa promuje jednoślady i zachęca, aby rower był tak samo popularnym środkiem transportu jak samochód czy tramwaj.

Janusz Ludwiczak Skąd zainteresowanie do rowerów?
Dawid Krupa: Rower był moją pierwszą poważną zabawką, która umożliwiała mi w dzieciństwie eksplorowanie najbliższych okolic i poznawanie świata poza własnym podwórkiem. Zawsze byłem ciekaw, co jest "dalej" i próbowałem to odkrywać. Przeważnie sam, bo moi rówieśnicy woleli bawić się pod domem. Nie jestem kolarzem, ani wyczynowcem. Bardziej mnie interesuje rower jako środek transportu, czy turystyki. Moja idea, to "być bliżej słońca, powietrza i ziemi".
Samochód, czy samolot dają większe możliwości w szybkim przemieszczaniu się na duże odległości i taka jest ich funkcja. Natomiast właśnie rower jest stworzony do przemieszczania się lokalnego. Doskonale spełnia swą funkcję w poruszaniu się po mieście i jest jakby stworzony do dystansów ok. 5 km. (nie mówię o jeżdżeniu sportowym). Pozwala poczuć teren wszystkimi zmysłami: wiatr we włosach, rześkie powietrze nad Wartą, dotyk promieni słońca na twarzy. Czysta radość życia.
Wbrew temu, co można by się spodziewać, nie jestem wrogiem samochodów. Sam posiadam automobil i go używam. Jestem natomiast przeciwnikiem nadużywania samochodu i jeżdżenia nim wszędzie, nawet do przysłowiowego kiosku.

Co skłania Ciebie do fotografowania rowerzystów i prowadzenia blogu?
Na pewno jakaś chęć oddziaływania na rzeczywistość, prezentowania swoich wizji, potrzeba zmieniania świata. Przede wszystkim jest to dobra zabawa, w której uczę się fotografowania, komunikowania z ludźmi (np. jak sprawić, by nieznana, zaczepiona osoba miała promienny uśmiech przed obiektywem), pisania tekstów, administrowania stroną www. Takie umiejętności zawsze się przydadzą.
Moje idee ująłem w trzech zabawnych hasłach, widocznych w nagłówku bloga: ROWERYFIKACJA- to mój prywatny neologizm, zaproponowany na blogu i oznaczający analogicznie to samo, co elektryfikacja, informatyzacja, czy też rusyfikacja.
IMPERIALIZM rowerowy
ANEKSJA przestrzeni miejskiej przez rowerzystów.
Mój blog jest formą fotograficzno-artystyczną. Ma to trafiać do zwykłego człowieka. Jak ktoś jest sfotografowany i pokaże to swoim znajomym, to znajomi powiedzą: "o, ale fajnie wyglądasz, ja też tak chcę".

Skąd pomysł założenia blogu?
Zaczęło się od tego, że znalazłem się w miejscowości Czacz, słynącej z handlu rzeczami używanymi z Zachodu. Przechadzając się po stoiskach przyglądałem się licznie stojącym rowerom i nagle wpadła mi w oko stylowa Gazelle o nietypowym, złoto-brązowym kolorze i ciekawej sylwetce. Od razu wiedziałem, że muszę ją mieć i kupiłem.
Stwierdziłem, że warto by pojeździć na stylowym rowerze. Zgodnie z moją refleksyjną naturą, zaraz zacząłem czytać w internecie na temat rowerów w mieście i bardzo szybko trafiłem na któryś z blogów cycle chic (poświęconych modzie rowerowej). Zachwyciły mnie zdjęcia rowerzystów. Ponieważ te blogi są zazwyczaj bogato olinkowane, szybko zorientowałem się, że w wielu polskich miastach takie coś istnieje, a w Poznaniu jeszcze nie. Pomyślałem, że aparat posiadam, jakąś dozę cierpliwości i wytrwałości również, więc warto by spróbować. I już na końcu września 2009 założyłem poznański blog cycle chic.

Co znajdziemy na Twoim blogu?
Główną misją bloga i ogólnie ruchu cycle chic, jest propagowanie roweru jako zwykłego środka komunikacji miejskiej oraz mody rowerowej. Uważam, że człowiek na rowerze prezentuje się przystojniej, niż w samochodowym fotelu, czy na tramwajowym siedzeniu, a ciekawie ubrana dziewczyna, dostojnie sunąca na bicyklu, wygląda fantastycznie, bo rower eksponuje jej strój i sylwetkę. Wbrew pozorom, nie jestem znawcą mody, ani żadnym specjalnym elegantem. Po prostu, w miarę możliwości, staram się fotografować ciekawych wizualnie i przyciągających wzrok, fotogenicznych rowerzystów.

Czy masz jakiś odzew? Czy odzywają się do Ciebie osoby, które znalazły się na Twoim blogu przez przypadek?
Czasami tak, cieszą się niektóre osoby. Niektórzy nawet mówią, że blog zachęcił ich do jeżdżenia rowerem.

Czy Poznań jest miastem przyjaznym dla rowerzystów?
Oczywiście nie. Ponieważ jeżdżę po Poznaniu niemal codziennie od wielu lat, uważam to za rzeczywistość zastaną i jakoś o tym nie myślę, ale z punktu widzenia człowieka z krajów zroweryfikowanych, jak Holandia, Dania, sytuacja może być przerażająca. Podobnie dla statystycznego Poznaniaka, który może i chciałby się przejechać do pracy rowerem, ale po prostu się boi, bo nie ma wprawy w ekwilibrystyce slalomowania po chodnikach między pieszymi, albo przeraża go jazda w pełnym ruchu samochodowym. Mogę się założyć, że gdyby zbudowano w Poznaniu sensowną sieć dróg rowerowych, to wielu ludzi natychmiast przesiadłoby się na rowery.
Bardzo smuci mnie podejście prezydenta Poznania do spraw rowerowych, który hołduje zasadzie, że rower powinien służyć do weekendowej rekreacji, a nie do codziennego przemieszczania się.
W gazetach dziennikarze wylewają litry atramentu, przekonując do budowy dróg rowerowych, organizując debaty. Prezentują najnowsze tendencje w urbanistyce, z których jasno wynika, że rower powinien się stać coraz poważniejszym środkiem komunikacji miejskiej.
Dawno to zastosowano z powodzeniem w Danii, Holandii, czy w Niemczech. Dziś samorządy Nowego Jorku, czy (chyba) Sydney wynajmują kopenhaskiego urbanistę Jana Gehla - autora rowerowej Kopenhagi, żeby doradzał im, jak poprawiać miasto stymulując m.in. ruch rowerowy i budując deptaki.
A w Poznaniu nic... Nie dociera. Lokalni dysydenci mają za nic porady fachowców z najlepiej rozwiniętych się miast na świecie, z których powinno się brać przykład. U nas dominuje mentalność sprzed 30 lat, w myśl której w centrum trzeba wcisnąć jak najwięcej samochodów, a potem dziwią się, że śródmieście się wyludnia i mało kto chce tam mieszkać.

Jak wypada Poznań w porównaniu do Gdańska czy Krakowa, które wybudowały ogromne ilości dróg rowerowych?
Jeździłem po Gdańsku. Wszystkie duże arterie komunikacyjne czy dojazdy do dzielnicy, typu nasza Grunwaldzka czy Głogowska to tam są drogi rowerowe. Można z każdej dzielnicy dojechać do centrum rowerem.

Gdzie w Poznaniu Twoim zdaniem przydałyby się drogi rowerowe?
Przy głównych drogach łączących dzielnice z centrum. W samym centrum wystarczy z ulic zrobić deptaki.

A na Łazarzu?
Ideałem byłaby droga rowerowa na całej Głogowskiej do samego centrum. Główna oś komunikacyjna, czyli właśnie ulica Głogowska jest tak ciasno zastawiona parkującymi samochodami, że nawet pieszy ledwo się przeciska, a jazda rowerem, to nic przyjemnego. Oczywiście marzy mi się droga rowerowa na całej Głogowskiej, ale wydaje mi się, że to by było trudne technicznie do wykonania. Jest to przecież ważna arteria wylotowa i raczej nie zlikwidowano by jednego pasa ruchu, żeby podarować go rowerzystom.
Podobnie ciężko by było usunąć miejsca parkingowe wzdłuż Głogowskiej i poupychać samochody w boczne uliczki, ale nie mówię, że niemożliwe.

Jakbyś przekonał urzędników do utworzenia drogi rowerowej na Głogowskiej?
Wszelkie trendy nowoczesnej urbanistyki, nowoczesnego myślenia o mieści i rozwoju miasta właśnie wskazują, że trzeba budować ścieżki rowerowe. Wszelkie nowoczesne miasta, rozwijające się, pokazują właśnie, że tak się robi.
Urzędnicy działają jednak na opak, jak 30 lat temu działo się w Europie.

Blog Dawida Krupy "Poznań Bicycle Chic" znajduje się na stronie: www.poznanbicyclechic.blogspot.com.
Janusz Ludwiczak


3 komentarze:

Gliwice Cycle Chic pisze...

Świetny wywiad ;)))

kwietniowa pisze...

Czytałam, czytałam :D W końcu jako rodowita "Łazarzanka" (?) śledzę łazarski portal nabierząco :)

Marsjanin pisze...

Gratuluję rosnącego zainteresowania mediami. :) Kolega muzyk, wow. Ja tylko były muzykant, ale zawsze kolejna (po kolei i KM) pula wspólnych zainteresowań. :D

Kontakt: poznanbicyclechic@gmail.com

Jeżeli z jakichś powodów nie życzysz sobie, aby Twoje zdjęcie było na blogu, napisz do mnie, a usunę.

Poznań Bicycle Chic's Fan Box

Obserwatorzy