czwartek, 18 listopada 2010

Kochani Czytelnicy !



Właśnie mamy szanse zmienić coś w Poznaniu. Mamy szansę zmienić antyrowerowego prezydenta, dzięki któremu tak źle się jeździ po ulicach i chodnikach. Dość wstydu, podczas, gdy w Krakowie i Gdańsku buduje się sieci dróg rowerowych. Dość wstydu, że Poznań odpadł w przedbiegach konkursu na Europejską Stolicę Kultury !

Polecam:


http://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=165858743445814&id=182285092210#!/pages/GROBELNY-STOP/182285092210


oraz wklejam artykuł Michała Danielewskiego z Gazety Wyborczej:


Poznań był beznadziejny. Raport o walce o ESK 2016
Michał Danielewski, Gazeta Wyborcza
2010-11-18, ostatnia aktualizacja 2010-11-17 21:09

Dlaczego przegraliśmy walkę o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016? Ponieważ byliśmy beznadziejni. Opublikowany wczoraj raport komisji selekcyjnej we fragmencie poświęconym Poznaniowi da się podsumować jednym słowem: miazga
Władze miasta i agencja Profile próbują tłumaczyć porażkę Poznania w walce o ESK 2016

Władze miasta i agencja Profile próbują tłumaczyć porażkę Poznania w walce o...
Opublikowany w środę na stronie Ministerstwa Kultury raport komisji konkursowej ze wstępnej selekcji kandydatów do miana ESK 2016 po prostu szokuje. I zmusza do refleksji nie tylko władze miasta, ale także wszystkich tych, którzy nasz projekt wspierali. Również mnie. Bo lektura raportu jest - by użyć bardzo popularnego jeszcze kilka lat temu stwierdzenia - po prostu porażająca. Krótki akapit poświęcony poznańskiemu wnioskowi nie zostawia na nas suchej nitki, trudno w nim wskazać choćby jedną jednoznacznie pozytywną opinię o projekcie przedstawionym przez stolicę Wielkopolski. Cytujemy obszernie? Nie mamy innego wyjścia. Ale ostrzegam: lektura będzie bardzo przygnębiająca.

"Komisja doceniła wolę podjęcia trwałego wysiłku na rzecz ugruntowania roli kultury w mieście" oraz "odnotowała znaczne zaangażowanie strefy biznesu w przedsięwzięcia kulturalne związane z ESK", ale wyraziła swoje "obawy na temat nadmiernego rynkowego nastawienia niektórych projektów, co mogłoby ograniczyć swobodną twórczość artystów", a także "z żalem odniosła się do braku szczegółowych opisów oraz dość nieprzejrzystej i niekompletnej formy prezentacji (...) programu. Miasto nie wykazało wystarczających dowodów na powiązanie programu ze specyfiką miasta, jury odniosło wrażenie, że opierał się on raczej na ogólnych sloganach, które pasowałyby do każdego miasta, ubiegającego się o tytuł ESK. Zebrane w aplikacji projekty wydawały się nie tworzyć nowej jakości, brakowało w nich spójnej wizji i innowacyjności, szczególnie pod kątem europejskiego wymiaru obchodów".


Co to oznacza w praktyce? Mniej więcej tyle, że wszystko zrobiliśmy źle. Jury pogratulowało nam jedynie wysiłków na rzecz zmiany wizerunku oraz doceniło nasz wysiłek - ale nie zrobimy wielkiego błędu, jeśli uznamy to za czystą kurtuazję. Wśród miast, które odpadły z dalszej rywalizacji, jedynie Bydgoszcz zebrała takie cięgi jak my. Białystok, Łódź, Szczecin i Toruń zostały ocenione lepiej.

To oznacza, że władze Poznania i przygotowująca nasz projekt spółka Profile zawaliły sprawę. Uzasadnienie werdyktu jury pokazuje, że nasza biznesowa fiksacja i traktowanie kultury jako jeszcze jednego sektora gospodarki, takiego samego jak wszystkie inne, i postrzeganie jej według wzoru "jak ktoś jest utrzymywany przez jakiegoś mecenasa, to powinien szanować jego pogląd" (cyt. za Anną Szpytko, rzeczniczką prezydenta Grobelnego) w Europie uznawane są za horrendalne i groźne dziwactwo. Również pomysł wiceprezydenta Sławomira Hinca, by europejskim wkładem Poznania była wizyta papieża na 1050. rocznicy chrztu Polski nie znalazła uznania w oczach jury. Ciekawe dlaczego?

Ale w lustro odważnie powinni też spojrzeć wszyscy ci, którzy popierali nasz projekt i współuczestniczyli w jego kreowaniu, czyli dziennikarze i środowiska niezależne. Daliśmy się omamić, uwierzyliśmy w propagandę, że Poznań nie jest takim kulturalnym zadupiem, na jakie wygląda, że tak naprawdę jesteśmy nieźli, a wspólnym wysiłkiem możemy o tytuł ESK 2016 powalczyć. Guzik prawda.

Żałuję, że uległem myśleniu w stylu "no, jak na Poznań to ten wniosek jest dobry". Należało bowiem patrzeć na niego trzeźwo, posługiwać się rozumem, a nie sercem. Z perspektywy czasu wydaje mi się również, że zaangażowanie artystycznych środowisk niezależnych w powstawanie poznańskiego wniosku było błędem. Ignorowane przez długie lata przez urzędników z magistratu, teraz w odwecie powinny zignorować miasto. I swoją partycypację w pracach nad Poznańską Burzą Kulturalną uzależnić od zmian w zarządzaniu kulturą. Teraz. Natychmiast. Nie za parę lat.

Tymczasem daliśmy się wykorzystać i można na nas wskazać palcem jako współwinnych klęski. Tymczasem winny jest tylko jeden: fatalna polityka kulturalna władz stolicy Wielkopolski.

Źródło: Gazeta Wyborcza Poznań

2 komentarze:

Kobieta pisze...

Jestem za zmianą prezydenta. Choć muszę dodać, że fakt istnienia ścieżki rowerowej nie do końca rozwiązuje sprawę. W zeszłym roku potrącił mnie rowerzysta jadący po chodniku, mimo, że po drugiej stronie ulicy jest ścieżka (dokładnie na Hetmańskiej). Inny prezydent i ścieżki jak najbardziej, ale jeszcze gumowe młotki do wbijania niektórym zasad ruchu!

Poznań Bicycle Chic pisze...

Jak najbardziej. Wiesz, wypadki będą zawsze, choćby nie wiadomo jakie drogi się wybudowało. Co najwyżej można zmniejszyć ich ilość.

Kontakt: poznanbicyclechic@gmail.com

Jeżeli z jakichś powodów nie życzysz sobie, aby Twoje zdjęcie było na blogu, napisz do mnie, a usunę.

Poznań Bicycle Chic's Fan Box

Obserwatorzy