czwartek, 12 listopada 2009

Na Dębcu

11 listopada, to święto, które z definicji powinno być radosne, kolorowe, bo Polska odzyskała niepodległość. Tymczasem nic z tego. Jest nudno, sztywno, wojskowo, patetycznie, ani trochę weselej, niż na Wszystkich Świętych.
Jedynie w Poznaniu dzień odzyskania niepodległości przypadkowo koincyduje z osobliwym świętem ulicy Święty Marcin- takim kolorowym jarmarkiem i dlatego w Poznaniu 11 listopada jest weselej, niż w reszcie Polski.
Tego dnia było bardzo wielu rowerzystów na ulicach i wiele widoków, jak na tym zdjęciu.
środa, 11 listopada 2009

Ciekawa rozmowa

Dziś odbyłem ciekawą rozmowę. Moja znajoma ma stałe miejsce pracy, odległe ok. 2-3 km od domu. Dzień w dzień dojeżdża tam autobusem z przesiadką, co zajmuje trochę czasu. Gdy weszliśmy na temat dojeżdżania do pracy rzekłem jej, że mając tak blisko, bez wahania dojeżdżałbym rowerem. Usłyszałem: roweeeerem? To tak nie bardzo.... ZARAZ TRZEBA BY BYŁO JAKIŚ STRÓJ SPORTOWY, a do pracy niezbyt to pasuje....
????????!!!!!!!! Właśnie. Typowa mentalność w naszym kraju. Każdy z nas się z tym spotkał, wystarczy podpytać pierwszego lepszego znajomego, zwłaszcza takiego wujka po 40- tce.
Nie chciało mi się przekonywać i tłumaczyć, że wcale tak nie musi być, że istnieje ruch cycle chic i obecne kulturowe ramy, które każą widzieć rowerzystę tylko jako sportowca- kolarza, turystę oddającego się rekreacji, czy biedaka, którego "nawet nie stać na Fiata Seicento" przystają bardziej mentalnościowo do krajów trzeciego świata, niż do rozwiniętych, do poziomu których Polska aspiruje.
Liczę na to, że mój i inne blogi cycle chic przyczynią się do tej metamorfozy mentalności.
wtorek, 10 listopada 2009

Dzielni panowie

Dziś cały dzień padało. Okoliczności zmusiły mnie do spędzenia dnia w samochodzie. Widziałem jedną piękną cyklistkę, dumnie sunącą na samej Głogowskiej, ale niestety, nie zdążyłem wyjąć aparatu, a cóż dopiero otworzyć obiektyw. Często tak się zdarza, że gdy jedzie wspaniały okaz cycle chic, to nim człowiek wygrzebie aparat, obiekt już dawno znika w otmętach ulic. Ale cóż... Chcąc dokumentować życie rowerowe Poznania, sfotografowałem z okien samochodu dwóch dzielnych panów. Dzielnych, bo padał okropny deszcz.

Jeden z nich pomykał w pełnym ruchu samochodowym ulicą Pułaskiego. Z ubioru bardziej kolarz, niż cyclechicowiec



Obrazek jak z przedwojennej Polski. Nawet jakość dróg podobna:
Jeeedzie student błotniiistą drogą na uniwersytet po nauki. A było to w pobliżu kampusu UAM Morasko
sobota, 7 listopada 2009

W scenerii poznańskiego Łazarza

Na tle pięknych, stuletnich kamienic, które nadają klimatu.



Zbliżenie, a w tle stare domy i drzewa.



Odjeżdżam w stronę Parku Wilsona.



Na tle starego, pruskiego budynku szkolnego, który wygląda baśniowo.



Uaaaa!!! Ona jedzie prosto na mnie!!!
wtorek, 3 listopada 2009

Uroda wozi się na dwóch kołach

Spotkana przy przystanku Pestki stylowa cyklistka ochoczo pozwoliła się sfotografować

Piękny uśmiech i piękny rower

Grunt to głowę wysoko nosić i dumnie z wysokości bicykla na świat spoglądać

poniedziałek, 26 października 2009

Elegancka rowerzystka, podążająca w stronę pięknego Rynku Jeżyckiego, na pięknej, białej damce, a może Białej Damie


Jakoś nie miałem odwagi sfotografować jej frontalnie.
piątek, 23 października 2009

W ten ohydny deszcz byłem przekonany, że jestem na rowerze sam w całym mieście. Jednak nie !




Na ruchliwym skrzyżowaniu w centrum miasta, ujrzałem dzielną heroinę, walczącą ze strumieniami deszczu i samochodów.

Kontakt: poznanbicyclechic@gmail.com

Jeżeli z jakichś powodów nie życzysz sobie, aby Twoje zdjęcie było na blogu, napisz do mnie, a usunę.

Poznań Bicycle Chic's Fan Box

Obserwatorzy